Dawnego schronisko Kesselschlossbaude

Opuszczone miejsca w Górach Izerskich – schronisko Kesselschlossbaude

Nad niewielką wioską Kotlina rozrzuconą na stokach Góry Kocioł w Górach Izerskich znajdziemy zarastający lasem kompleks budynków dawnego schroniska Kesselschlossbaude. Osiem budynków wybudowano stopniowo powiększając dawną gospodę w pierwszej połowie XX w. używając dość malowniczego stylu "sudecko-bawarskiego".

 
 
 
 
 
   
 
 
 
 
 
Mewy fot.Krzysztof Romańczukiewicz

Mewa śmieszka - ekwilibrystka powietrzno-wodna

Ptaki te świetnie radzą sobie w powietrzu,  dobrze czują się na wodzie, sprawnie też nurkują. Ich zwinność w powietrznych akrobacjach budzi podziw - widać też, że czasem prócz chęci zdobycia pokarmu lubią zwyczajnie w powietrzu się popisywać.

 
 
 
 
 
   
 
 
 
 
 

Wioska - widmo pod Wrocławiem. Ruiny Rungendorf

Apokalipsa na osadę spadła 14 lutego 1945 roku. Dzień wcześniej oddziałom  rosyjskim udało się zamknąć pierścień oblężenia wokół Festung Breslau. Niemieckie dowództwo było zaskoczone tak szybkim biegiem wypadków -  i zdeterminowane aby oblężenie Wrocławia przerwać. W rejon od dzisiejszego Szczepanowa po Mirosławice skierowano do natarcia dwie niemieckie dywizje pancerne.

 
 
 
 
 
   
 
 
 
 
 
Jemołuszka wśrod kalin fot. |Krzysztof Romańczukiewicz

Zimowe dzwoneczki – Jemiołuszka

Gdy nadchodzą naprawdę mroźne dni to w parkowych alejach usłyszeć czasem możemy dziwny dźwięk – jakby na wietrze dzwoniło kilkadziesiąt małych dzwoneczków. Jeśli nasz wzrok pobiegnie ku górze, to na gałęziach pobliskich drzew znajdziemy źródło tego delikatnego odgłosu. Będzie to stado jemiołuszek – niezbyt płochliwych, niewielkich (odrobinę mniejszych od szpaka) ptaszków, które zwykle obserwujemy gdy są mocno zajęte energicznym ogałacaniem drzewa lub krzewu ze smacznych owoców.

 
 
 
 
 
   
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
   
 
 
 
 
 

fotoPort.pl - fotograficznie o ludziach, przyrodzie i historii - Krzysztof Romańczukiewicz

 
 
 
 
 
Rudzik w zimie fot. Krzysztof Romańczukiewicz www.fotoPort

Rudzik – zimowy śpiewak operowy

Rudzik zapewne nie jest najlepszym śpiewakiem wśród skrzydlatych mieszkańców parku i ogrodu – jest wielu lepszych pretendentów do takiego miana. Jednak, z pewnością może być uznawany za barwną skrzydlatą postać rodem z pełnokrwistej opery – tak z uwagi na swój charakter jak i na niepospolite ubarwienie.

 
 
 
 
 
   
 
 
 
 
 

Świerk – drzewo, które zwycięża czas

Gościmy to drzewko co roku w naszych domach – jest w centrum zainteresowania dzieci, darzy rodziny ciepłem tradycji. Symbolika tego drzewa okazuje się jednak w świetle ostatnich odkryć daleko dalej idąca niż nam się zdawało.

 
 
 
 
 
   
 
 
 
 
 
Szadż w Górach Izerskich

Szadź – gdy mróz zostaje artystą

Piękno tworzone z mgieł, chmur i mrozu. Mikrokropelki wody będącej w stanie pary - jako mgła bądź chmura osadzają się na drzewach, skałach i natychmiast zamarzają tworząc kryształki lodu. Jeśli temu zjawisku sprzyja aura – gdy niskie chmury siadają na dłużej na grzbietach gór i jest mróz – wtedy to kryształki lodu pokrywają coraz grubszą warstwą  skały i gałęzie drzew.

 
 
 
 
 
   
 
 
 
 
 
Kosmos w kałuży fot.Krzysztof Romańczukiewicz www.fotoport.pl

Lód, mróz i kosmos utopiony w kałuży

Lód potrafi tworzyć fascynujące kompozycje – naturze wystarczy minusowa temperatura, woda i nieco czasu aby zadziwić.

 
 
 
 
 
   
 
 
 
 
 

Śnieżny dramat na Smogorni 91 lat temu - krzyż Horsta Wessela

22 grudnia 1929 - w tym dniu grupa młodzieży z Berlina wyszła na narciarską wędrówkę ze Spindlerowej Boudy (ówczesnej Spindlerbaude) fragmentem karkonoskiego grzbietu do już dziś nie istniejącego schroniska Księcia Henryka (Prinz-Heinrich-Baude). Trasa nie była długa - miała raptem nieco ponad 4 km - a w letnich warunkach można ją przemierzyć w półtorej godziny.  Jednak, pora rozpoczęcia wędrówki była mocno spóźniona - ze schroniska na Przełęczy  Karkonoskiej Hildegard, Hans, Fritz i Werner wyszli około piętnastej - czyli wtedy, gdy krótki zimowy dzień się właśnie kończył.  W nadciągających błyskawicznie ciemnościach pojawił się porywisty, przybierający na sile wiatr, który niósł z ogromną szybkością gęsto padający śnieg.

 
 
 
 
 
   
 
 
 
 
 
 
 
 
  Odtwórz wideo 
 
 
 
 
 
 
 
   
 
 
 
 
 
fotoPort.pl fot. Krzysztof Romańczukiewicz

Wymarła baza - miejsca zapomniane

Dziwne i dość niesamowite to miejsce. Przypomina scenografię filmu, lecz jest prawdziwe. Dystans od siedzib ludzkich dodaje niewątpliwie takim miejscom odpowiedniej aury. A percepcja podczas samotnej, zimowej wędrówki po grzbiecie Gór Izerskich z pewnością jest zwielokrotniona. Trafiłem na chwilę przed szybkim styczniowym zmierzchem. Piękne, wyraziste światło sprzyjało kadrowaniu. Gdzieś przez myśl przemknął mi tytuł znanego opowiadania Marka Hłaski - klimatem był zbliżony do tego co zobaczyłem.

 
 
 
 
 
   
 
 
 
 
 
Kozica tatrzańska

Królowa turni – Kozica tatrzańska

Podpatrywanie kozic zawsze było dobrym powodem, aby zatrzymać i uspokoić oddech  w czasie podejścia na tatrzańskich ścieżkach. Widok tych zwinnych zwierząt i obserwacja jak sobie radzą w pięknym ale i jakże surowym świecie wysokich gór był zawsze dodatkowym bonusem wędrówek – podobnie jak spotkania ze świstakami, czy innymi dzikimi mieszkańcami Tatr.

 
 
 
 
 
   
 
 
 
 
 
Bergfriedenbaude

Bergfriedenbaude - schronisko przemijania

Powstanie górskiego schroniska pod Grabowcem nad Miłkowem to początek XX wieku. W broszurce promującej Miłków (Arnsdorf) z roku 1912 znajdziemy reklamę na której zaprasza się do świeżo otwartego (1.04.1912) schroniska Bergfriedenbaude położonego w połowie drogi między Miłkowem a kaplicą św Anny przy Dobrym Źródle. Do dziś to cel licznych wycieczek gości przybywających w Karkonosze. Zobacz jakie były losy tej budowli - i co z niej zostało...

 
 
 
 
 
   
 
 
 
 
 

Esencja jesieni

Jesienne liście w słoneczne dni… rozpasanie barw i form. Lśnią jaskrawością, zadziwiają szalonym połączeniem odcieni. Mogą też prowokować do metafizycznych refleksji w nadchodzące dni ciemne i mgliste. Niebewem zapanuje asceza zimowych chłodów.

 
 
 
 
 
   
 
 
 
 
 
Krzyż pojednania        Okolice Goli Świdnickiej                      fot.Krzysztof Romańczukiewicz

Kamienny świadek zabójstwa - krzyż pojednania (pokutny)

Kamienne krzyże opowiadają krwawe dramaty W bardzo wielu miejscowościach Dolnego Śląska natknąć się można na kamienne krzyże – zwykle są wielkości około metra, wyrzeźbione dość prosto, bywa, że nawet prymitywnie. Najczęściej były pozbawione detali – czasem proste ryty przedstawiają narzędzie, którym zadano śmierć (rzadziej były one przedstawiano w formie wypukłej płaskorzeźby).

 
 
 
 
 
   
 
 
 
 
 
Las w Górach Sowich

Mgła. Obłoki które spadły na ziemię

Jesień jest tą porą kiedy najczęściej możemy spotkać się ze zjawiskiem atmosferycznym jakim jest mgła. Zarówno pora roku jak i zjawisko pasują do siebie – tak fizycznie jak i metafizycznie. Definicja formalna określa mgłę jako skupisko zawieszonych w powietrzu kropelek wody (lub lodu gdy jest mróz). Aby jednak mgła była mgłą a nie chmurą to definicja uściśla, że powinna ona mieć styczność z powierzchnią ziemi – czyli mgła to taki upadły obłok…

 
 
 
 
 
   
 
 
 
 
 
Gompa Darnków

Mały Tybet w Kotlinie Kłodzkiej - Darnków

Do połowy lat  dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku mały Darnków niczym specjalnym się nie wyróżniał - wtedy to, siedem hektarów terenu w górze wsi zostało podarowane buddyjskiemu lamie  j.św. Czime Rigdzinowi Rinpocze - i decyzją lamy na tym terenie powstała buddyjska świątynia (gompa) z niewielkim klasztorem. W kompleksie tym funkcjonuje  Związek Buddyjski Khordong prowadząc ośrodek i centrum odosobnień oraz rozwijając tradycje buddyzmu tybetańskiego. Teren wokół gompy to zalesione wzgórza gdzie w wielu miejscach napotkamy większe i mniejsze modlitewne flagi.

 
 
 
 
 
   
 
 
 
 
 
Stacyjki - Mysłakowice - Fot.Krzysztof Romańczukiewicz

Zapomniane stacyjki

Nie odjedzie stąd już żaden pociąg a skrzekliwy głos z megafonu nie obwieści, że osobowy jest od wielu lat opóźniony… Pordzewiałe tory, pochylone kikuty semaforów. Trudno nie oprzeć się przeświadczeniu, że lokomotywa dziejów pędzi już w zupełnie innym kierunku. Kroki nieobecnych podróżnych nie wydeptują trawy zarastającej perony a spore drzewka, które rosną rzędami wzdłuż torów nie przeszkadzają już nikomu.

 
 
 
 
 
   
 
 
 
 
 
"Kamień choleryczy" przy murze koscioła św. Jana i Katarzyny

Domniemane pamiątki epidemii cholery w Sudetach Zachodnich. Kamienie choleryczne – czy aby „choleryczne”?

 Współczesne i dwudziestowieczne opisy zabytku sugerują jakoby kamień służyć miał do oznaczania lokalnych granic obszaru objętego epidemią cholery. Czyli, stojąc przy drodze był swoistym znakiem zakazu wstępu – lub jedynie rodzajem ostrzeżenia przed zarazą. Nieznane jest jednak historyczne źródło uzasadniające taką interpretację przeznaczenia tych kamieni.

 
 
 
 
 
   
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
   
 
 
 
 
 

©   Jeśli prezentowane fotografie chcą Państwo wykorzystać proszę o kontakt. Zdjęcia chronione są prawem autorskim. Fotografie można zakupić w formie autorskich wydruków lub plików z licencją.

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
  zielony kadr