fotoPort.pl fot. Krzysztof Romańczukiewicz

Wymarła baza. Izerskie Garby - budynki nieczynnej kopalni kwarcu – Miejsca zapomniane

Na Wysokim Grzbiecie Gór Izerskich, tuż pod kopulastym wierzchołkiem o wysokości 1084 m n.p.m. stoi kilka budynków dawnej bazy kamieniołomu kwarcu. Kilkadziesiąt metrów na północ stok kończy się obrywami skalnymi. To najwyżej położony kamieniołom w Polsce. Dziwne i dość niesamowite to miejsce. Przypomina scenografię filmu, lecz jest prawdziwe. Dystans od siedzib ludzkich dodaje niewątpliwie takim miejscom odpowiedniej aury. A percepcja podczas samotnej, zimowej wędrówki po grzbiecie Gór Izerskich z pewnością jest zwielokrotniona.

Śnieżny dramat na Smogorni – Karkonoskie dramaty

22 grudnia 1929 - w tym dniu grupa młodzieży z Berlina wyszła na narciarską wędrówkę ze Spindlerowej Boudy (ówczesnej Spindlerbaude) fragmentem karkonoskiego grzbietu. Celem wędrówki było już dziś nie istniejące schronisko Księcia Henryka (Prinz-Heinrich-Baude). Trasa nie była długa – miała raptem nieco ponad 4 km – a w letnich warunkach można ją przemierzyć w półtorej godziny.  Jednak, pora rozpoczęcia wędrówki była mocno spóźniona – ze schroniska na Przełęczy  Karkonoskiej Hildegard, Hans, Fritz i Werner wyszli około piętnastej – czyli wtedy, gdy krótki zimowy dzień się właśnie kończył.  W nadciągających błyskawicznie ciemnościach pojawił się porywisty, przybierający na sile wiatr, który niósł z ogromną szybkością gęsto padający śnieg.

Zimowe impresje

Zimowe impresje – ICM – fotografie malowane długim czasem naświetlania i poruszeniem kamerą

Świerki pod Przełęczą Karkonoską fot>Krzysztof Romańczukiewicz www.fotoPort.pl

Świerk - drzewo, które zwycięża czas

Gościmy to drzewko co roku w naszych domach - jest w centrum zainteresowania dzieci, darzy rodziny ciepłem tradycji.  Symbolika tego drzewa okazuje się jednak w świetle ostatnich odkryć daleko dalej idąca niż nam się zdawało.

Szadź - Góry Izerskie

Szadź – gdy mróz zostaje artystą

Piękno tworzone z mgieł, chmur i mrozu. Mikrokropelki wody będącej w stanie pary – jako mgła bądź chmura osadzają się na drzewach, skałach i natychmiast zamarzają tworząc kryształki lodu. Jeśli temu zjawisku sprzyja aura – gdy niskie chmury siadają na dłużej na grzbietach gór i jest mróz – wtedy to kryształki lodu pokrywają coraz grubszą warstwą  skały i gałęzie drzew.

Bergfridenbaude, prewentorium Górniak

Bergfriedenbaude – schronisko przemijania

Budowę rozpoczęto na początku dwudziestego stulecia, jescze przd pierwszą wojną światową. Uczyniono to z rozmachem, nie szczędząc marek. Postawiono ładnie wkomponowany w krajobraz budynek w stylu tyrolskim z charakterystyczną sygnaturką na dachu (styl ten ma tradycję na tym terenie z uwagi na osiadłych tu kilkadziesiąt lat wcześniej przybyszy z Tyrolu). Uroczyste otwarcie miało miejsce w roku 1912.  Najbliższa okolica jest malownicza i ciekawa – z zarastających dziś lasem pólnocnych skrajów polany możemy spojrzeć na Śnieżkę, Kowarski Grzbiet i Rudawy Janowickie,   Kiedyś, nim las  zabrał teren wokół dzisiejszych ruin widok z przełączki  otwierał się także ku zachodowi na Cieplice i Góry Izerskie.

Las w Górach Sowich

Mgła. Obłoki które spadły na ziemię

Jesień jest tą porą kiedy najczęściej spotkamy się ze zjawiskiem atmosferycznym jakim jest mgła. Zarówno pora roku jak i zjawisko pasują do siebie – tak fizycznie jak i metafizycznie. Definicja formalna określa mgłę jako skupisko zawieszonych w powietrzu kropelek wody  (lub lodu gdy jest mróz). Aby jednak mgła była mgłą a nie chmurą to definicja uściśla, że powinna ona mieć styczność z powierzchnią ziemi – czyli mgła to taki upadły obłok…

Zakłady Przemysłowe R-1 w Kowarach – spełnione uranowe sny Stalina. Niespełniona wizja Gomułki

“Pokój narodom” głosi napis na murze budynków zakładu, który dawał  ZSRR materiał na 10 000 bomb podobnych do tej zrzuconej nad Hiroszimą. ..................................................................................................................... Utworzone z początkiem 1948 roku Państwowe Przedsiębiorstwo Kowarskie Kopalnie (Предприятие Кузнецкие Рудники ) praktycznie znajdowało się poza polską kontrolą – kierowane było przez Rosjan ( już w 1948 roku pracowało tu na stanowiskach kierowniczych i oraz w zawodzie geologów 48 Rosjan). ZSRR finansowały także wydobycie i poszukiwania. Oczywiście cała ruda (ta bogatsza w uran, powyżej 0,2%) trafiała do Kraju Rad. Polsce zostawało teoretycznie 10 % zysku przy początkowym założeniu, że przelicznik rubla i złotówki wynosił1:1. Jednak dość szybko i często ów przelicznik zmieniał się i był ustalany na niekorzyść Polski.

Dawna szubienica na Straconce, Miłków

Cienie pod miłkowską  szubienicą. Opowieść listopadowa

Podobnie jak inne szubienice tak i ta, miłkowska postawiona została na wzgórzu – fundator Carl Heinrich von Zierotin zadbał aby kara miała także działanie prewencyjnie, aby każdy z daleka mógł dostrzec ciała wisielców wykonujące ruch wahadła w rytm uderzeń wiatru. Widok ten zapewne zapadał głęboko w pamięć i był wymownym ostrzeżeniem.

Pokój w opuszczonym domu

Tu już nikt nie mieszka... Opuszczone miejsca w Górach Izerskich

Miejsca takie jak Kotlina i Przecznica ukazują jak szybko przyroda zaciera pamięć miejsc w których wyrosło, żyło i pracowało kilka ludzkich pokoleń.

Jeleń szlachetny. fot.Krzysztof Romańczukiewicz

Jeleniem być. Niełatwe życie  koronowanego króla lasu.

Kilkanaście kilogramów nosić na głowie od jesieni poprzez zimę do przedwiośnia … kto spróbuje? Tyle średnio waży w pełni rozwinięte poroże 10-12 letniego jelenia. Cóż, w władza musi ciążyć… Oczywiście władza jest magnesem dla płci przeciwnej  i czyni, iż taki rogacz – byk jest atrakcyjny dla powabnych łani.

Goryczki trojeściowe w Tatrach

Góry, zioła i kwiaty. Goryczka trojeściowa

Na górskich trasach sierpniowych i wrześniowych wędrówek – czy to w Tatrach, Karkonoszach czy Beskidach – z całą pewnością natkniemy się na okazałe, niebiesko-fioletowe, lazurowe (a rzadko białe lub błękitno-białe) kwiaty goryczki trojeściowej. Kwiaty te o wydłużonym, dzwonkowatym, typowym dla goryczek pokroju osadzone są zwykle parami po obu stronach łodygi mogącej liczyć około metra wysokości. Podobnie też na łodydze osadzone są wydłużone, lancetowate liście.

Bożków - pałac Magnisów

Bożków - pałac rodziny von Magnis - zapomniana perełka

Pałac w Bożkowie ze swymi strzelistymi wieżycami nieodmiennie swym wyglądem przypomina francuskie zamki i pałace znad Loary. Choć szczęśliwie budowla ta przetrwała okres budowy socjalizmu tak katastroficzny dla pałaców i zamków na terenie Dolnego Śląska - to prawdziwe problemy pałac ten przeżywa od transformacji ustrojowej, późniejszej likwidacji Zespołu Szkół Rolniczych  a następnie  momentu sprzedania obiektu w 2005 roku firmie prywatnej. Pięć lat później pałac znów zmienił właściciela . Obiekt obecnie wymaga bez wątpienia ogromnych nakładów by po 30 latach bez remontów mógł powrócić do świetności. Kilka razy już było głośno o tym, jakoby znaleziono właściwego, ostatecznego  inwestora  (miała nim być nawet brytyjska królewska rodzina). Jednak, podobnie jak z rzecz się miała z kompleksem klasztornym i ich zakupem przez Michael'a Jackson'a w Lubiążu - to były jedynie domniemania i plotki.  Albo też remont pałacu przekraczał możliwości nawet brytyjskiej korony. Obiekt - choć pilnowany i doglądany to jednak nadal niszczeje. Jest wciąż piękny i warto zajrzeć do pokrytych kurzem zakamarków . Ten kurz, który osiadał przez dziesiątki lat ma jakiś taki niepowtarzalny zapach prawdziwej historii. Próżno szukać podobnej aury w innych, pieczołowicie wyremontowanych pałacach zamienionych w hotele.

Cmentarzyk czcicieli światła w góskim lesie koło Michałowic

Zagubione cmentarzyki czcicieli światła - Karkonosze

Czy trafiliście kiedyś na zapomniany cmentarzyk na którym od dawna już nie ma pochówków? W zarastające lasem miejsce, gdzie przyroda z jakby dziką przyjemnością zaciera ostatnie ślady ludzkich dróg? Panuje tam swoista aura. Tajemnica życia miesza się z cichą melancholią, a ledwie wyczuwalny smutek nie przybija do ziemi lecz prowokuje do refleksji. Cmentarze takie nie mają świeżych, bolących ran. W nich wszystko się dawno już zabliźniło, zarosło barwinkiem, buczyną –  trochę na przekór człowieczym wyobrażeniom o pamięci, która po nas ma zostać choćby w postaci liter na kamieniu - tam jednak życie toczy się na swój, jakże odmienny sposób.

Dziewięćsił

Dziewięćsił  – magiczna dziewiątka na górskiej łące

 Motyw kwiatu przypominającego słoneczną tarczę z charakterystycznie promieniście odchodzącymi od króciutkiej łodygi pierzastymi liśćmi obecny jest w różnych kulturach. U nas najbardziej znane jest wykorzystywanie stylizowanego dziewięćsiła w zdobnictwie górali podhalańskich – szczególnie upodobali go sobie cieśle zdobiący balustrady góralskich domów. To także górale nadali mu nazwę – a nawiązuje ona do ich przekonania, iż jest to roślina dysponująca mocą magiczną. Nie jedną jednak, ale posiada aż dziewięcioma różnych magicznych sił. Wśród alpejskich górali rozpowszechnione było zaś przekonanie, iż wysuszony kwiat z liśćmi zatknięty nad wejściem do domostwa chronił go przed uderzeniem pioruna.

Na trawersie Wielkiego Szyszaka. Karkonosze

Karkonosze. Pożegnanie jesieni

W wyższych pasmach gór listopad i grudzień – choć to jeszcze część kalendarzowej jesieni – najczęściej jednak już zimowe oblicze. Góry są bardziej lub mniej przyprószone śniegiem a ich grzbiety targane przez porywiste wiatry, zalodzone i często w szadzi. A ta prawdziwa jesień, bogata w kolory przebarwiających się liści kończy się zwykle już w drugiej połowie października.

Tu już nikt nie mieszka - dom w Rudawach Janowickich                                                  fot.Krzysztof Romańczukiewicz 

Tu już nikt nie mieszka... Umierający dom w Rudawach Janowickich

Domy i ludzie tworzą związki. Czasem ludzie tam żyjący wyjeżdżają, czasem umierają. Przychodzą nowi mieszkańcy – a dom znów „staje na nogi”, przeżywa drugą i trzecią młodość. Zdarza się jednak, że po jednym, dwu, czterech pokoleniach mieszkańców nowi już nie przychodzą. Okna pozostają otwarte, z wolna pękają zakurzone szyby, boczne drzwi wyważone przez szabrowników zwisają smętnie. Uwieszone krzywo na jednym zawiasie jęczą cichutko przy byle podmuchu. Drzwi frontowych już dawno nie ma ... W dachu puste oczodoły wyjętych uchylnych okienek zapraszają sowy do spędzenia dnia. U szczytu niewielkie otwory w poczerniałych ze starości deskach świadczą, iż w dawnych , bardzo dawnych czasach  gospodarz Gottlieb Wolfgang kochał spoglądać w błękit przecinany skrzydłami pocztowych gołębi.

Powódż we Wrocławiu 199

Powódź stulecia we Wrocławiu

Wielka woda przyszła do Wrocławia w piękne, słoneczne dni lipca 1997 roku. Spodziewano się podtopień, lecz nie takiego kataklizmu. Wrocławianie potrafili się wspaniale zjednoczyć, solidarnie, z ofiarnością pomagali sobie wzajemnie. Razem budowano naprędce tamy, ewakuowano ludzi, pontonami transportowano wodę i żywność. Byłem wśród nich, widziałem, pomagałem. Zostało też parę zdjęć - myślę, że stały się już ciekawym dokumentem. Może ktoś się rozpozna ? Bardzo zmienił się Wrocław. A ludzie ?..  Gdyby przyszła potrzeba myślę, że zachowali by się podobnie.

Dariusz Miliński

Noe z Pławnej - Dariusz Miliński, artysta spełniony

Sam określa siebie jako zbieracza - poszukuje rzeczy, motywów, przy tym pełnymi garściami pożycza - aby to zespolić ze swoim talentem, wyczuciem i wyobraźnią w jedno. I choć owych zapożyczeń znajdziemy sporo - to Miliński stworzył swój, oryginalny i rozpoznawalny styl, jest artystą cenionym i znanym. A nade wszystko jest przykładem, że nawet najbardziej fantastyczne pomysły da się zrealizować.

Jesienne liście.

Esencja jesieni

Czerwienie, brązy, złoto i miedź – nasycenie barwą po czubki drzew Jesienne liście w słoneczne dni… rozpasanie barw i form.  Lśnią jaskrawością, zadziwiają szalonym połączeniem odcieni.

fotoPort.pl - fotograficznie o ludziach, przyrodzie i historii - Krzysztof Romańczukiewicz